Czy można zmusić sąsiada do ogrzewania jego mieszkania?

Utworzono: 2018-10-25 g. 09:43
Autor: Sławomir Bobbe
Niektórzy nie grzeją, bo ogrzewają ich sąsiedzi
W sezonie grzewczym wiele osób z uwagą śledzi zużycie energii i rosnące rachunki za ogrzewanie. Jedni zapłacą więcej, inni mniej – a zależeć to będzie również od ich sąsiadów. Niestety niektórzy próbują wygrzać się w ciepełku sąsiada.

Wśród mieszkańców jednego bloku czy kamienicy są tacy, którzy lubią mieć w domu bardzo ciepło, a gdy w pomieszczeniu jest poniżej 20 stopni Celsjusza czują dyskomfort. Innym – zwłaszcza w nocy – wystarczy temperatura 17 stopni i niższa, by mieć dobry i twardy sen. Jedni przy określonej temperaturze marzną, innym jest jeszcze gorąco.

Ogrzewanie mieszkania kosztem sąsiadów

Od poczucia komfortu cieplnego zależy również stopień, w jakim ogrzewane są mieszkania. Ci, którzy lubią chłód, często nie muszą nawet dogrzewać swoich mieszkań gdy mają sąsiadów, którzy grzeją cały czas. Nawet przez grube ściany ciepło przechodzi bez większego trudu, zmierzając do osiągnięcia równowagi w sąsiednich pomieszczeniach.

PrzeczytajAerożele – czy są rewolucją na rynku ociepleń od wewnątrz? 

Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy chcemy mieć ciepło w mieszkaniu, ale uzyskanie odpowiedniej temperatury jest trudne, kosztowne, a czasem wręcz niemożliwe. Może mieć to miejsce, gdy sąsiad nie ogrzewa odpowiednio swojego lokalu. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka – sąsiad lubi chłód, oszczędza bo wie, że nie stać go na intensywne ogrzewanie, albo w ogóle wyłączył kaloryfery, bo przebywa na przykład za granicą. Wystarczy jeden, dwóch takich sąsiadów i rachunki za ogrzewanie – przy niewystarczającej temperaturze w mieszkaniu – poszybują w górę.

Jak walczyć z zakręconymi grzejnikami sąsiada?

Czy można się przed takim „zimnym" sąsiedztwem w ogóle bronić? Okazuje się, że są takie możliwości, choć sprawa nie jest prosta. Najłatwiej jest wtedy, gdy lokal należy do zasobów gminy, a nie jest użytkowany – bo lokatora właściwie w nim nie ma. Tak się bowiem składa, że zwykle w miastach czeka naprawdę długa kolejka do lokalu komunalnego – wystarczy powiadomić odpowiedni wydział, że lokal jest niezamieszkany (bo np. lokator wyjechał za granicę), by wszcząć odpowiednią procedurą, której rezultatem będzie ponowne zasiedlenie lokalu lokatorami, którzy grzać już będą.

Co gdy właściciela nie ma, ale mieszkanie należy do niego, a nie do gminy? Tu rozwiązaniem jest powołanie się na zapisy ustawy o własności lokali. Artykuł 13 mówi o tym, że „właściciel ponosi wydatki związane z utrzymaniem jego lokalu, jest obowiązany utrzymywać swój lokal w należytym stanie, przestrzegać porządku domowego, uczestniczyć w kosztach zarządu związanych z utrzymaniem nieruchomości wspólnej, korzystać z niej w sposób nie utrudniający korzystania przez innych współwłaścicieli oraz współdziałać z nimi w ochronie wspólnego dobra".

Dbanie o należyty stan lokalu rozumieć można również jako jego odpowiednie dogrzewanie. Zimne mieszkanie bowiem to pole do popisu dla rozwoju grzybów i pleśni na ścianach, które mogą szybko przejść na stronę sąsiadów, co jest jedną z najczęstszych przyczyn lokatorskich interwencji.

Polecamy poradnik: Jak pozbyć się wilgoci, grzybem i pleśni z mieszkania

Nieco łatwiej jest, gdy nieruchomością zarządza wspólnota. Ta może w regulaminie zastrzec pewne działania związane z ogrzewaniem lokali.

Wyrok sądu mówiący o tym, że nie można ogrzewać mieszkania kosztem sąsiadów 

Część osób zmagających się z problemem sąsiadów, którzy nie ogrzewają wystarczająco swoich lokali z uznaniem przyjęła rozstrzygnięcia sprawy sądowej, która toczyła się przed łódzkim sądem. Tam zirytowani nieogrzewaniem lokalu przez jedną z sąsiadek mieszkańcy przyjęli uchwałę, która zakładała minimalne zużycie energii cieplnej w sezonie. Właścicielka spornego mieszkania nie chciała się z tym rozwiązaniem pogodzić twierdząc, że po pierwsze – lubi niższą temperaturę w mieszkaniu, po drugie – że dogrzewa mieszkanie gazem i prądem, a lokal po termomodernizacji (wymiana okien i drzwi) nie wymaga już tak silnego ogrzewania. Sąsiedzi dowiedli jednak, że zużycie energii cieplnej w ich mieszkaniach znacznie wzrosło, a w lokalu sąsiadki – zmalało.

Sąd odrzucił więc skargę właścicielki mieszkania i uznał, że wspólnota miała prawo wprowadzić obostrzenia w kwestii ogrzewania lokali. Pamiętać jednak należy, że w polskim systemie prawnym nie istnieje pojęcie precedensu i wyrok sądu w Łodzi, choć może być pomocny w razie konieczności sądowych rozstrzygnięć w innych miastach, to nie zmusza innych sądów do wydania podobnych rozstrzygnięć. 

Kategorie: Zmiany w prawie
Tagi: centralne ogrzewania bez ogrzewania dogrzewanie
Zobacz pełną wersję

Zdjęcia