NIK: za samowolę budowlaną nie ma w Polsce kary. Nadzór budowlany nie wywiązuje się z obowiązków

Utworzono: 2019-09-13 g. 12:49
Autor: Przemysław Zańko
samowola budowlana
Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się pracy organów nadzoru budowlanego. Wyniki kontroli są bardzo negatywne, zwłaszcza w zakresie walki z problemem samowoli budowlanych.

Samowola budowlana, która od 15 lat jest prężnie działającym hotelem? W Polsce to niestety nic dziwnego, bo właściciele takich obiektów mogą czuć się praktycznie bezkarni. Taki wniosek płynie z raportu Najwyższej Izby Kontroli, według którego organy nadzoru budowlanego bardzo słabo realizują powierzone im zadania. Aż w 18 z 22 przebadanych inspektoratów stwierdzono nieprawidłowości – i to nieraz poważne.

Nadzór budowlany nie reaguje na zgłoszenia

Kontrola NIK objęła 6 wojewódzkich (WINB) i 16 powiatowych (PINB) inspektoratów nadzoru budowlanego na terenie całego kraju. Okazało się, że od roku 2012, kiedy to przeprowadzono poprzednią kontrolę, sytuacja nie uległa poprawie. Zdaniem ekspertów NIK:

  • żaden inspektorat nie stworzył systemu zapobiegania samowolom budowlanym lub ich wykrywania, gdy już się pojawią;
  • choć wymagało tego prawo, na poziomie powiatu rzadko planowano kontrole obiektów, a zaplanowane nie zawsze przeprowadzano;
  • na skargi i zgłoszenia reagowano często z opóźnieniem sięgającym od miesiąca do nawet 1,5 roku;
  • na część zgłoszeń w ogóle nie reagowano;
  • postępowania egzekucyjne prowadzono ze zwłoką sięgającą nawet kilku lat lub w ogóle ich nie rozpoczynano.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli (nik.gov.pl) 

Co te nieprawidłowości oznaczają w praktyce? Praktyczną bezkarność właścicieli samowoli budowlanych i innych budynków naruszających przepisy. Nawet jeśli inspektorzy nadzoru budowlanego zareagują na zgłoszenie, przeprowadzą kontrolę i nakażą rozbiórkę czy przebudowę nielegalnego obiektu (a sprawa może utknąć na każdym z tych etapów), wyegzekwowanie tego nakazu nieraz zajmuje lata.

Zobacz: NIK: termomodernizacja bloków dała efekty, ale nie takie, jak oczekiwano

Szczególnie często stwierdzanym problemem była bezczynność organów nadzoru. Przykładowo w PINB Zakopane na 10 z 40 zgłoszeń inspektorzy w ogóle nie zareagowali. Z kolei w PINB Drawsko Pomorskie nie wszczęto egzekucji w żadnym z 15 przypadków, gdy było to konieczne, a na 3 skargi dotyczące budynków zagrażających życiu lub zdrowiu mieszkańców urzędnicy zareagowali dopiero po – odpowiednio – 12, 21 i 85 dniach.

Samowola budowlana? Dziękujemy, zajmiemy się tym za parę lat

Przykłady zaniedbań i uchybień inspektoratów podane przez NIK są rażące. Uderza np. przypadek z Zakopanego, gdzie samowola budowlana, której rozbiórkę nakazano w 2005 roku – sześciokondygnacyjny hotel – w roku 2019 wciąż stoi i jest użytkowana. Obiekt ten od lat przyjmuje gości, chociaż nie ma pozwolenia na użytkowanie, a straż pożarna stwierdziła w nim m.in. zbyt wąskie przejścia ewakuacyjne i niespełniające standardów bezpieczeństwa drzwi do pokojów.

Nie był to jedyny problem stwierdzony w Zakopanem. Eksperci NIK odkryli np., że w lutym 2009 r. inspektorzy PINB Zakopane otrzymali zgłoszenie dotyczące problemów technicznych pewnego budynku, które zagrażały bezpieczeństwu lokatorów. Pierwszą kontrolę tego obiektu inspektorzy przeprowadzili jednak dopiero... 6,5 roku później, w sierpniu 2015 roku.

Inne wyraziste przykłady urzędniczych uchybień to:

  • inspektorat, który zareagował na skargę dopiero po 1,5 roku od jej otrzymania (PINB Grodzki we Wrocławiu),
  • inspektorat, który po wydaniu decyzji przez 3,5 roku nie dążył do jej wyegzekwowania (PINB Szczecin),
  • inspektorat, który dopiero po 1,5 roku nakazał inwestorowi usunięcie potencjalnie groźnych nieprawidłowości w urządzeniach wału przeciwpowodziowego (WINB Warszawa),
  • inspektorat, w którym w 80 proc. rozpatrywanych spraw wydawano inwestorom pozwolenia na użytkowanie obiektu, choć nie dostarczyli oni wymaganych dokumentów (PINB Goleniów),
  • dwa inspektoraty, które przez 8 lat nie sprawdziły, czy właściciel nielegalnego obiektu dokonał jego nakazanej rozbiórki lub przebudowy (PINB Kozienice i PINB Kraków Grodzki).

Kontrolerzy NIK przytoczyli też przykład skrajnie długo trwającego procesu administracyjno-egzekucyjnego z Krakowa. Chodzi o nieruchomość przy ul. Centralnej, w przypadku której poważne odstępstwa od pozwolenia na budowę stwierdzono już w 1998 roku. Od tamtej pory, czyli od 20 lat, sprawa wciąż jest w toku, a nakaz rozbiórki obiektu został już dwukrotnie wydany i uchylony.

Rozbiórka samowoli przez inspektorat – możliwa, ale rzadko wykonywana

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli (nik.gov.pl) 

Jednym z większych wyzwań w przypadku walki z samowolą budowlaną jest to, że właściciele nielegalnych budynków często po prostu ignorują otrzymany nakaz rozbiórki. Ponieważ inspektoraty nadzoru budowlanego pracują mało wydajnie i z dużymi opóźnieniami, czasem mija wiele miesięcy lub nawet lat, zanim urzędnicy sprawdzą, czy rozbiórka faktycznie została przeprowadzona.

Sprawdź: Metody oszustów na rynku nieruchomości. Jak działają przestępcy?

Sami inspektorzy od dawna wskazują, że skutecznym rozwiązaniem może być w takich sytuacjach tzw. wykonanie zastępcze. Mechanizm ten pozwala urzędnikom wybrać w drodze przetargu firmę, która dokona rozbiórki w zastępstwie właściciela nieruchomości. Następnie właściciel obciążany jest kosztami przeprowadzonych prac.

Niestety, jak pokazują statystyki, wykonania zastępcze są w Polsce przeprowadzane bardzo rzadko – tylko w 3,2 proc. przypadków. Co więcej, w 2018 r. liczba tego typu rozbiórek spadła o blisko połowę w stosunku do poprzedniego roku. Zdaniem NIK dzieje się tak, ponieważ inspektoraty mają zbyt mało pracowników i zbyt mało pieniędzy, żeby często stosować to kosztowne rozwiązanie.

NIK: potrzebne zmiany w prawie, pieniądze i ludzie

Eksperci NIK wskazali kilka przyczyn tak złej sytuacji w inspektoratach nadzoru budowlanego. Jako jedną z najważniejszych podano niski stan zatrudnienia w tych instytucjach. Wiele inspektoratów doświadcza braków kadrowych oraz dużej rotacji na stanowiskach, co bardzo utrudnia realizację obowiązków.

Problemy te wynikają głównie z braku pieniędzy na zatrudnienie odpowiedniej liczby pracowników oraz zapewnienie im odpowiednio wysokich wynagrodzeń. Przeciętny pracownik merytoryczny inspektoratu zarabia mniej niż przeciętny inżynier budowlany (według GUS w październiku 2016 r. zarobki inżyniera wynosiły 4 579,85 zł brutto). Wielu inspektorów woli zatem zmienić pracę na lepiej płatną. Przykładowo w 2017 r.:

  • w WINB Warszawa zwolniło się 24 proc. pracowników,
  • w PINB Łódź Wschód zwolniło się 75 proc. pracowników,
  • w PINB Zakopane zwolnili się wszyscy pracownicy poza kierownictwem.

Nie trzeba dodawać, że takie sytuacje znacznie zwiększają obciążenie pracą pozostałych członków zespołu i wydłużają proces rozpatrywania spraw.

Poważnym problemem inspektoratów jest także przestarzały, zużyty sprzęt (głównie samochody i komputery), którego muszą używać pracownicy. Kiepski stan techniczny tych urządzeń znacznie utrudniał lub często wręcz uniemożliwiał inspektorom wykonywanie ustawowych obowiązków.

Zdaniem NIK konieczne jest dofinansowanie inspektoratów, zatrudnienie większej liczby pracowników, a także wprowadzenie zmian w prawie, które umożliwią tym organom skuteczniejszą realizację zadań (m.in. uniezależnienie inspektoratów od samorządów). Potrzebna jest też reorganizacja organów nadzoru budowlanego oraz wypracowanie wewnętrznych mechanizmów zapobiegania opóźnieniom. Niestety, choć te same wnioski NIK sformułowała już w przy okazji kontroli w 2012 roku, nie przełożyło się to jak dotąd na żadne skuteczne działania.

Przeczytaj: Nowelizacja prawa budowlanego jest coraz bliżej. Zniknie zbędna biurokracja?

Kategorie: Analizy, raporty
Tagi: pozwolenie na budowę samowola budowlana Prawo budowlane inspektorat nadzoru budowlanego
Zobacz pełną wersję

Zdjęcia