Ile firm budowlanych upadło przez pandemię? PZPB: „To nie jest zły wynik”

Utworzono: 2021-01-13 g. 13:32
Autor: Przemysław Zańko
firmy budowlane
W porównaniu z innymi sektorami gospodarki budowlanka przetrwała 2020 r. w niezłej kondycji. Małe i średnie przedsiębiorstwa czeka jednak trudny rok 2021.

Jeśli chodzi o firmy budowlane, w 2020 r. liczba postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych była o 12 proc. wyższa niż w 2019 r. Takie dane podał Polski Związek Pracodawców Budownictwa, podkreślając zarazem, że w obliczu pandemii nie jest to zły wynik. Największe kłopoty mają małe i średnie firmy, a eksperci przewidują, że mogą one potrwać aż do 2022 r.

Firmy budowlane – o 12 proc. więcej upadłości i restrukturyzacji

Raport PZPB powstał w oparciu o dane GUS i materiały firmy Coface. Okazuje się, że w roku pandemii postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych było o 12 proc. więcej niż rok wcześniej, co i tak jest niezłym wynikiem na tle innych sektorów gospodarki. Przykładowo:

  • w usługach ponury wskaźnik wzrósł aż o 54 proc.,
  • w rolnictwie wzrósł o 52 proc.,
  • w transporcie wzrósł o 36 proc.

Sprawdź: W 2020 r. nowe mieszkania i domy rosły jak grzyby po deszczu. Zaskakujący raport

Postępowania związane z niewypłacalnością firm budowlanych. Źródło: PZPB

Stosunkowo dobra sytuacja budowlanki wynika z kilku czynników. Po pierwsze wiele firm kontynuowało w 2020 r. prace przy projektach rozpoczętych jeszcze przed pandemią, co pozwoliło nie martwić się zdobywaniem zleceń. Po drugie znaczna część firm budowlanych mogła liczyć na wsparcie finansowe od państwa. Według ankiety Oferteo.pl sięgnęło po nią blisko trzy czwarte przedsiębiorstw.

Trudny 2021 r. dla małych i średnich firm oraz nadzieje na 2022 r.

Dla budowlanki prawdziwym wyzwaniem będzie rok 2021 – rok wielkiego spowolnienia w inwestycjach. Zaczęło się ono już w całej Polsce: projekty są przesuwane na później lub odkładane na półkę, co oznacza mniej pracy dla branży.

– Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla budownictwa jest utrzymanie wysokich nakładów na inwestycje publiczne w segmencie drogowym, kolejowym, energetycznym i hydrotechnicznym, przy jednoczesnym osłabieniu klimatu inwestycyjnego w samorządach i w niektórych częściach segmentu prywatnego – komentuje Damian Kaźmierczak, główny ekonomista PZPB.

Zdaniem ekspertów PZPB duże firmy, realizujące wiele zleceń jednocześnie, bez wątpienia sobie poradzą, a nawet mają szansę poprawić wyniki finansowe. Mniejsi przedsiębiorcy mogą jednak mieć w tej sytuacji problemy z wypłacalnością.

Rentowność obrotu netto przedsiębiorstw budowlanych. Źródło: PZPB

– Jeśli nic nie ulegnie zmianie, to w 2022 r. należy spodziewać się kolejnej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych i ożywienia w inwestycji w samorządach – czytamy w raporcie PZPB. – Dopiero wtedy prawdopodobnie dojdzie do poprawy sytuacji finansowej MŚP, a w dużych firmach pojawi się presja na marże z powodu wzrostu cen na rynku budowlanym.

To jednak pieśń przyszłości. Póki co małe i średnie przedsiębiorstwa muszą się przygotować na chudy rok, który dla wielu może się okazać cięższy niż rok 2020.

Zobacz: Branżę budowlaną czeka niełatwy 2021 r.

Kategorie: Analizy, raporty
Tagi: rynek mieszkaniowy budownictwo koronawirus inwestycje budowlane
Zobacz pełną wersję

Zdjęcia