Robiąc porządki w lodówce i korygując dietę zadbasz o zdrowie, własne finanse i jeszcze przyczynisz się do ratowania planety!

Utworzono: 2020-10-29 g. 14:21
Autor: redakcja.regiodom
Rodzina w domu
By połączyć zdrową dietę z ratowaniem klimatu wystarczy poszukać racjonalnych ograniczeń: mniej czerwonego mięsa w diecie na rzecz białka roślinnego, mniej czekolady, kawy, soków i napojów gazowanych na rzecz świeżych owoców i warzyw. A w pierwszej kolejności – koniec z marnowaniem jedzenia!

Skoncentrujmy się na dwóch kluczowych korzyściach z uporządkowania diety: własnym zdrowiu oraz korzyści klimatyczne. I jedna, i druga przybrały na znaczeniu w ostatnim czasie. Właściwa dieta korzystnie wpływa na nasze zdrowie, co szczególnie istotne jest teraz, gdy pandemia wywołana przez koronawirus poza wszystkim wymaga wzmocnienia odporności naszego organizmu. Z kolei niekorzystne zmiany klimatyczne – w tym ocieplanie się klimatu i niedostatki wody szczególnie – osiągnęły już takie stadium, w którym bez działania każdego z nas trudno będzie uratować świat przed zagładą klimatyczną. Sprawa jest tak poważna, że niewiele da działanie akcyjne – trzeba na stałe zmienić swoje zwyczaje i to w każdym aspekcie naszego życia, począwszy od tego gdzie żyjemy (inteligentne miasta, zero energetyczne domy itd.), po to jak wygląda nasza egzystencja: czym się odżywiamy, w co się ubieramy, jak postępujemy z odpadami itp.

Ulga dla zdrowia, ratunek dla środowiska

 Najbardziej ambitne osoby troszczące się o środowisko jednak całkowicie zastępują mięso białkiem roślinnym. Tak jest w przypadku diety wegańskiej. Weganizm zakłada wykluczenie z codziennego menu mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego - mleka i produktów nabiałowych, a także jajek i miodu.

– Dieta wegańska pomaga zapobiegać wielu chorobom, zwłaszcza tzw. cywilizacyjnym, i może przyczyniać się do utrzymania prawidłowej masy ciała. Niestety wiele osób na takiej diecie popełnia różnego rodzaju błędy żywieniowe, które mogą prowadzić do poważnych niedoborów pokarmowych. Wyeliminowanie produktów odzwierzęcych wymaga szukania ważnych składników odżywczych w produktach pochodzenia roślinnego – wyjaśnia Agnieszka Piskała-Topczewska, specjalistka ds. żywienia. – Najczęstszym błędem osób przechodzących na weganizm jest brak wiedzy dotyczącej tego, jak zastąpić produkty pochodzenia zwierzęcego, oraz skupianie się na drugorzędnych sprawach, jak suplementacja, zamiast na bilansowaniu diety roślinnej – dodaje.

Podstawą diety wegańskiej są warzywa i owoce, rośliny strączkowe, produkty zbożowe, orzechy i pestki. Włączając do codziennej diety składniki ze wszystkich wymienionych powyżej grup, możemy zapewnić organizmowi wszelkie niezbędne składniki odżywcze.

Główne produkty, które zasilają dietę wegańską i są traktowane jako główne źródło białka, to warzywa strączkowe. Choć są zdrowe i zawierają ważne składniki odżywcze, mogą powodować dyskomfort ze strony przewodu pokarmowego. Ważnym, a często niedocenianym produktem w diecie wegańskiej są ziemniaki. Z jednej strony są kwalifikowane jako warzywo, które zgodnie z

Piramidą Zdrowego Odżywiania stanowi podstawę diety (również wegańskiej). Zaopatruje organizm też w łatwo przyswajalne węglowodany, które powinny stanowić około 40 proc. dostarczanej w codziennym jadłospisie energii.

Jak produkcja żywności generuje ślad węglowy

Jak wskazują wszelkie badania i ekspertyzy, typowa dla krajów rozwiniętych wysokomięsna dieta jest mniej więcej 2-2,5 razy bardziej emisyjna niż dieta roślinna. Ślad węglowy weganina to około 2,5 kg CO2e (równoważnika CO2) dziennie, wegetarianina 3,2 kg CO2e, a osób spożywających mięso – w zależności od jego rodzaju i ilości – ok. 7 kg CO2e w przypadku spożycia 100 g mięsa dziennie. Dodajmy od razu, że statystyczny Polak spożywa dziennie 200 g mięsa.

Ale i w dietach roślinnych jest spore zróżnicowanie. Tam ślad węglowy zwiększa się wraz ze stopniem przetworzenia warzyw czy owoców. Przetworzone produkty takie jak kotlety sojowe czy nawet burgery wegańskie generują dużo wyższy ślad węglowy co skomponowane z takich samych składników surówki czy sałatki.

Nie ma zasadniczo wątpliwości co do tego, że najbardziej „emisyjnym" rodzajem żywności jest mięso przeżuwaczy. Dla przykładu w USA wołowina stanowi tylko 4 proc. detalicznego handlu spożywczego, ale odpowiada aż za 36 proc. emisji gazów cieplarnianych związanych z konsumpcją całej żywności w tym kraju. W dalszej kolejności jest mięso innych zwierząt oraz nabiał, a na samym końcu produkty roślinne. Dla porównania: 1 kg rosnących na polu warzyw to emisje 0,4 kg CO2e, 1 kg mięsa ryb lub kurczaków to emisje ok. 3,5 kg CO2e, a 1 kg wołowiny bez kości to co najmniej 26 kg CO2e.

Badania naukowe pokazują, że zmiany w diecie mogą jednocześnie pomóc redukować emisje gazów cieplarnianych, poprawiać jakość środowiska naturalnego i nasze zdrowie.

Nie można też zapominać o tym, że ślad węglowy zależy od technologii stosowanych przy produkcji żywności, zwłaszcza pochodzenia energii: czy jest ona ze źródeł odnawialnych czy bazujących np. na węglu oraz napędu środków transportu.

Sięgnijmy po przykład z polskiego rolnictwa. By ograniczyć ślad węglowy a jednocześnie poprawić efekty finansowe zamiast kotłowni opalanych węglem w gospodarstwach rolnych coraz częściej stosowane są pompy ciepła. Okazuje się, że jednym z lepszych dolnych źródeł ciepła dla pompy ciepła w rolnictwie jest gnojownica. Hodując trzodę chlewną można uzyskać wiele ciepła odpadowego. W konsekwencji coraz większa liczba hodowców świń inwestuje w instalacje pozyskujące ciepło z obornika. Pętle kolektora wypełnionego glikolem umieszcza się w kanałach odprowadzających nieczystości z chlewni. Kolektor odbiera ciepło z ciepłych odchodów, które następnie przekazywane jest do pompy ciepła.

Przeczytaj również: Co jest prawdą, a co mitem, jeśli chodzi o montaż pompy ciepła w domu? 

– W Polsce istnieją gospodarstwa rolne, w których inwestycja w pompę ciepła wykorzystującą ciepło z obornika przyniosła milionowe oszczędności w ciągu kilku lat. Wysoka temperatura obornika jako dolnego źródła ciepła wpływa korzystnie na parametry pracy pompy ciepła, a tym samym na opłacalność inwestycji – mówi Magda Turecka, Menedżer ds. marki NIBE.

Jak nasza dieta zmniejszy ślad wodny

Tak się składa, że gdzie duży ślad węglowy, tam zazwyczaj równie zagrażający klimatowi ślad wodny. O ile wiemy, że produkcja żywności generuje ślad węglowy, bo potrzebna jest zarówno energia elektryczna – wciąż w małym odsetku powstająca z zielonych źródeł – czy transport wykorzystywany w całym łańcuchu dostaw, o tyle o śladzie wodnym wiemy niewiele.

Każdy z nas może zużywać codziennie nawet do 3,5 tysięcy litrów wody dziennie. Brzmi to niewiarygodnie, bo bezpośrednio (mycie warzyw i owoców, gotowanie, kąpiel, pranie itp.) używamy jej nieco ponad 100 l dziennie na osobę. Ale to tylko wierzchołek. Już dwa razy więcej (200 l w przeliczeniu na dobę i osobę) potrzeba do produkcji m.in. ręczników, ubrań, czy papieru, z którego korzystamy. Cała reszta – gigantyczne ponad 3 000 l wody dziennie na osobę potrzeba na wyprodukowanie dla każdej i każdego z nas żywności.

Dzień w dzień konsumujemy więc nieporównywalnie więcej wody jedząc niż pijąc. By wyprodukować 1 kg mięsa wołowego potrzeba 15 000 litrów wody. To łatwiej zresztą sobie wyobrazić niż fakt, że za 1 kg chleba kryje się 1 600 l zużytej wody. Nawet napoje potrzebują do powstania kolosalnych ilości wody: najmniejsza kawa espresso 132 l, a półlitrowe piwo 144 l. Wszystkich jednak na głowę bije czekolada. W tabeli zużycia wody na podstawie danych IME opublikowanej w The Guardian, czekolada zajmuje pierwsze miejsce jako największy „konsument" wody. Wyprodukowanie 1kg czekolady wymaga astronomicznych 17 196 litrów wody.

Jest kilka przyczyn, dlaczego zapotrzebowanie na wodę jest tak wysokie. Aby spojrzeć na problem całościowo, musimy wziąć pod uwagę wodę potrzebną do napojenia zwierząt, a także wodę potrzebną na wyprodukowanie pożywienia dla nich, jak kukurydza czy soja.

Udowodniono, że o wiele mniej wody potrzeba do wyprodukowania żywności na bazie warzyw i owoców niż mięsa. Jest to argument wielu ekspertów i fanów ekologicznego jedzenia.

Mały ślad wodny i węglowy, duża korzyść dla zdrowia

Generujące relatywnie najmniejszy ślad wodny i ślad węglowy warzywa i owoce zajmują najważniejsze, pierwsze miejsce wśród grup produktów spożywczych w piramidzie żywieniowej opracowanej przez Instytut Żywności i Żywienia. To oznacza, że ze względów zdrowotnych powinny stanowić podstawę naszego jadłospisu, a sztandarowe pięć porcji owoców i warzyw każdego dnia to dla naszego organizmu podstawa.

Przede wszystkim dlatego, że są podstawą odporności. Ta zaś stanowi naturalną barierę chroniącą nas przed infekcjami, co tak aktualne jest gdy COVID atakuje jesienią ze zdwojoną siłą.

Jak podkreślają eksperci od żywienia, różnorodna dieta, a w niej warzywa i owoce są najlepszym źródłem witamin i minerałów. Zawierają całe bogactwo składników: witaminy C i E oraz kompleks witamin z grupy B, stosunkowo dużo siarki, manganu, molibdenu, jodu, kobaltu, selenu i chromu, a także żelazo, cynk i potas. Naszymi największymi sprzymierzeńcami w układaniu jadłospisu powinny być sezonowe, lokalnie dostępne owoce i warzywa z zaufanych źródeł.

Niedobór owoców i warzyw w diecie zwiększa ryzyko wystąpienia otyłości i chorób serca. Może być także przyczyną wystąpienia niepokojących objawów: rozdrażnienia, problemów z koncentracją, zmęczenia i osłabienia organizmu. Nie lekceważmy zasad zdrowego żywienia. Warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego spożywanego przez nas posiłku.

– Chociaż jesteśmy świadomi korzyści płynących z regularnego jedzenia warzyw i owoców, to wciąż zjadamy ich na co dzień za mało i jedynie „przy okazji" – wyjaśnia Joanna Sawicka-Metkowska, dietetyk. – Nie lekceważmy zasad zdrowego żywienia. Warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego spożywanego przez nas posiłku – radzi dietetyk.

A więc do dzieła! Nie trzeba przecież od razu robić przewrotu w swoim życiu, radykalnie zmieniając sposób odżywania, by niemal z dnia na dzień było to z korzyścią dla naszego zdrowia. Czasami wystarczy metoda małych kroków, choćby na początek ograniczenie w diecie tak zwanych pustych kalorii. Podobnie z korzyścią takiej zmiany dla klimatu – już samo ograniczenie marnowanej żywności jest równoznaczne chociażby z oszczędnością wody i niższą emisją dwutlenku węgla do atmosfery.

Warto przeczytać równieżKażdy może walczyć ze smogiem. Co możesz zrobić sam, a co z dofinansowaniem do OZE? 

Kategorie: Porządki i eksploatacja
Tagi: ekologia zdrowe życie
Zobacz pełną wersję

Zdjęcia